Flexi8: Elise

W ramach czarnopiątkowego szaleństwa na Lilla Rose wstałam rano (jak to dobrze, że w naszej strefie czasowej wyprzedaż zaczynała się poza moimi godzinami pracy ;)) i kupiłam… spinkę, sztuk 1, słownie jeden ;) Nowości były zapowiadane etapami przez jakiś czas przed wyprzedażą i tylko ta jedna mi się spodobała. Nie narzekam, mam już tyle modeli, że noszenie ich mi się nie nudzi i to naprawdę dobrze, że nieczęsto podoba mi się któraś z nowych czy miesięcznych spinek ;)

Za to jak tylko zobaczyłam Elise wiedziałam, że chcę ją mieć. Po pierwsze, duży, prosty środek :) Po drugie, przezroczyste, gładkie koraliki. Po trzecie, baza rose gold. To dopiero moja druga rzecz w tym kolorze – a pierwszą jest grzebień z Lilla Rose ;) – kompletnie ominęło mnie szaleństwo na różowe złoto sprzed kilku sezonów, bo chociaż kolor mi się podoba, nie trafiłam na nic, co mogłabym w nim kupić. Aż Lilla Rose zrobiła kilka akcesoriów :)
Nie podobał mi się za to frędzelek, ale wiedziałam, że będzie można go odczepić a pozostałe po nim "oczko" pod środkiem nie będzie wcale mocno widoczne.

A więc zrobiłam zakupy nawet kilka minut przez godziną rozpoczęcia wyprzedaży, bo zniżki były  już dostępne (LR często tak robi. Wchodząc na stronę równo w godzinie wyprzedaży można już trafić na urocze informacje typu “model wyprzedany” czy “rozmiar wyprzedany”), jeszcze tego samego dnia wieczorem dostałam informację o wysyłce, paczka dotarła do Polski po 8 dniach… i nie widziałam jej przez kolejne 3 tygodnie. Przez dwa się nie martwiłam, wiedząc co dzieje się na poczcie przed świętami. Ale pod koniec trzeciego uznałam już, że paczka pewnie się zgubiła i raczej jej nie odzyskam, skoro śledzenie zawsze kończy się w momencie przyjęcia przesyłki w Warszawie i od tego czasu to już zwykły list, nierejestrowany. Jeśli dobrze pamiętam, kiedyś przesyłki od Flexi8/Lilla Rose przychodziły w tydzień (!), od pewnego czasu to dwa tygodnie, ale cztery już mnie zmartwiły. Zaglądałam nawet kilka razy na pocztę pytać, czy czeka na mnie przesyłka. Aż w końcu w piątek tuż przed świętami Poczta Polska postanowiła mnie zaskoczyć i znalazłam Flexi w skrzynce :)







Na żywo Elise podoba mi się jeszcze bardziej niż na zdjęciach! A puste "oczko" w miejscu przyczepienia frędzelka faktycznie wcale jakoś bardzo nie rzuca się w oczy :)

Komentarze

  1. Wow, piękna. Nie mój kolor centralnego koralika, ale jego kształt i te fasetki, ekstra. Chyba kiedyś skusze się na jakieś flexi :) jeżeli nie zamierzasz nosić jej z doczepką zawsze możesz odciąć cążkami oczko i przypiłować delikatnie pilniczkiem - nie będzie śladu (mi by to oczko pewnie przeszkadzało, ale to ja i moje małe natrectwa ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor tak do końca niby też nie mój, takich ubrań na przykład nie lubię i prawie nie noszę, ale wpadłam niedawno na to, że w akcesoriach do włosów nie przeszkadzają mi totalnie kolory, których w innych miejscach unikam. I to mi bardzo ułatwiło sprawę. Bo kształt i fasetki są cudowne i kiedyś przed kupieniem blokowałby mnie kolor, a teraz nie :)
      Rozważałam właśnie obcięcie oczka i spiłowanie resztek, ale jak spojrzałam na zdjęcie z frędzelkiem to uznałam, że nie jest źle i że może czasem będę chciała go z powrotem doczepiać. Więc na razie oczko zostaje :)

      Usuń

Prześlij komentarz