Go Cranberry, Intensywnie regenerująca maska z kolagenem i olejem żurawinowym

Kupiłam ją dość dawno temu i doczekała się swojej kolejki w kwietniu. Zachęciła mnie charakterystyka marki – motyw przewodni żurawiny – i skład. Prosty i krótki a jednocześnie ze sporą liczbą ciekawych elementów. Wysoko jest  nawilżający panthenol, olej z wiesiołka, olej z żurawiny i kolagen. Tego ostatniego teoretycznie powinnam się bać (proteiny!), ale kolagen i elastyna z ZSK, mój pierwszy proteinowy półprodukt, nawet używane bez pomiarów stężenia i bez spłukiwania raczej mi nie szkodziły, o ile dobrze pamiętam.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Panthenol, Quaternium-91, Oenothera Biennis Oil, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Collagen Amino Acids, Myristyl Myristate, Behentrimonium Chloride, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Parfum



Producent obiecuje regenerację zniszczonych i przesuszonych włosów, rekonstrukcję keratynowego budulca włosa, blask, łatwe rozczesywanie, domknięcie łusek, ochronę przed czynnikami zewnętrznymi, wzmocnienie, odżywienie, pogrubienie, elastyczność i sprężystość. Imponująca lista, prawda? ;)

Proteinowego działania tej maski nie widać w ogóle. Nie ma usztywnienia, nie ma podkreślenia skrętu, nie ma większej objętości, o przeproteinowaniu (u mnie to szorstkość, susza i małe fale, jak po karbownicy, zwłaszcza na spodniej warstwie włosów) nie mówiąc. Ani dobrych efektów, ani złych. Ale coś innego jest nie w porządku. Być może któryś z olejów nie pasuje moim włosom? Są spuszone i lekko matowe. Nie jest to bardzo wyraźny efekt, ale jednak jest – Go Cranberry nie działa dobrze, nie jest neutralna, po prostu lekko szkodzi. Spuszenie nie znika aż do kolejnego mycia. Nie ma problemu z szorstkością, wręcz przeciwnie, dotyku włosy są bardzo śliskie. Tylko wyglądają nie najlepiej.

Konsystencję ma gęstą i raczej zbitą niż śliską przez co trochę trudno się ją rozprowadza. Pachnie ciekawie – i dość mocno: mnie ten zapach kojarzy się z szarym mydłem i prostymi kosmetykami. Po myciu czuć go lekko na włosach.

Miałam nadzieję, że to będzie idealna emolientowo-proteinowa mieszanka, że kolagen w bezpiecznym otoczeniu da dobre efekty bez ryzyka przeproteinowania, ale zawiodłam się i to w nieoczywisty sposób. Krótko po tym jak jej używałam maska zniknęła ze sklepów a strona producenta przestała działać. Myślałam, że serię wycofano, teraz widzę, że wróciła, z nowymi opakowaniami i dodatkowymi produktami.

Komentarze

  1. uuu... szkoda że się nie sprawdziła :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się bardzo polubiłam z odżywką do włosów z tej firmy : ) są chyba 3, moja to była jakaś na puszystość, lekkość.
    Maska także mnie kusiła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widziałam, że teraz mają dużo więcej typów i linii produktów niż mieli jak kupowałam maskę :)

      Usuń

Prześlij komentarz