Lutowa aktualizacja włosów i podcięcie

Bardzo, bardzo czekałam na czterocentymetrowy zapas, żeby móc jak najszybciej podciąć końcówki, które niestety znów zdążyły się przesuszyć. W dotyku były tylko nieznacznie szorstkie, ale wyglądały na suche, puszyły się. I doczekałam się! Dzięki 2 cm przyrostu (drugi miesiąc z rzędu! To chyba połączenie zdrowego jedzenia, suplementów i wcierki Vianek) zapuściłam 116 cm i mogłam podciąć planowane 4 cm z powrotem do 112 cm. Podcięłam trochę więcej, 4.5 cm, a więc obecna długość to 111.5 cm. Muszę jakoś przeżyć te brakujące do długości klasycznej 0.5 cm i poczekać aż odrośnie ;) A tak poważnie, nie przeszkadza mi to jakoś bardzo. To podcięcie było spore, czuję i widzę ogromną różnicę w gęstości i gładkości końcówek. Dużo większą niż się spodziewałam, zresztą jak po każdym z ostatnich cięć. Ciekawe czy tym razem końcówki przetrwają do kolejnego podcięcia. Mocno je odświeżyłam, ale jednocześnie czas oczekiwania będzie pewnie dłuższy, bo zgodnie z planem, teraz chciałabym doczekać do 5 cm zapasu.

Przed podcięciem, 116 cm:


Po podcięciu, 111.5 cm:



P.S. Dokładnie dzisiaj mija 8 lat mojej przygody z pielęgnacją i zapuszczaniem włosów! :)

Komentarze

  1. Wyglądają fenomenalnie! Zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluje wytrwałości :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To niesamowite, że przy Twojej obecnej długości włosów ta różnica -4 cm jest (przynajmniej na powyższych fotkach) praktycznie niezauważalna, za to różnica w wyglądzie końcówek jest diametralna! Są teraz takie gęste i równe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że nawet gdybym zrobiła zdjęcie przed i po pod dokładnie tym samym kątem, to z takiej odległości i przy takiej długości różnica nadal byłaby niezauważalna :) Nawet ja ją bardziej czuję niż widzę ;)

      Usuń
  4. Sama podcinasz włosy? Czy fryzjer? Fenomenalne są!

    Monika

    OdpowiedzUsuń
  5. A nawilżasz trochę włosy? Wyglądają na bardzo suche...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz